Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Eschatologia T-shirtów

19 listopada 2012

DSC_0208

Fot. A. Teliżyn

W ubiegłym roku dostałem od rodziców koszulkę z nadrukiem. Na czarnej bawełnie znajduje się żółte przedstawienie postaci śpiącej na łóżku i napis BORN TO SLEEP. Intencją rodziców było przypomnienie mi mojej wady, to jest uwielbienia dla długiego spania. Idealną sytuacją jest sen dziewięcio- a nawet dwunastogodzinny. Do tego poranne wstawanie zawsze było dla mnie mordęgą. Niestety całe życie szkolne jak i studencko-zawodowe zmusza mnie do funkcjonowania według takiego właśnie paradygmatu i wymusza sen o wiele za krótki, pobudki o wiele za wczesne i nerwowo-zaspany pośpiech. Moje podejście do nocnego (przedpołudniowo-południowego?) odpoczynku jest nadal odmienne od rytmu dnia w domu, co okazuje się dla wszystkich niezwykle frustrujące. Pociesza mnie jednak fakt, że i w literaturze znajduję argumenty przemawiające za moim trybem życia: „noc i sen pozostały mi nadal ojczyzną najmilszą i nawet bez cielesnego zmęczenia zasypiałem łatwo i chętnie, zatracałem się głęboko w zapomnieniu wolnym od widziadeł i budziłem po przebyciu długiej, dziesięcio-, dwunasto-, a nawet i czternastogodzinnej otchłani sennej orzeźwiony i bardziej zaspokojony, niż mogły to sprawić powodzenia i radości, jakie niósł ze sobą dzień” (Tomasz Mann „Wyznania hochsztaplera Feliksa Krulla”, przeł. Andrzej Rybicki).

Po głębszym zastanowieniu zacząłem odczytywać wymowę mojej koszulki inaczej. Zrodzony do czegoś to jedna z formuł występujących w imionach starożytnych, słowiańskich. Na ogół przekazywała innym, że noszący je mężczyzna jest powołany do władzy (Gallus), potęgi (Jarosław), siły (Leonard, Bernard) , smutku (Tristan), etc. Co zawiera przekaz rzeczonej koszulki? Powołanie do spania! Gorzka konstatacja. Szczególnie, że T-shirt podarowali powołujący do życia i nadający imię. Na szczęście (nieszczęście?) mój umysł nie zatrzymał się w tym miejscu i spytał o sen. Grecki Hypnos razem z bliźniaczym bratem Thanatosem, tworzą jedną z ciekawszych par mitologii. I jeden, i drugi zamykają – jeden dzień, a drugi życie.

            Sen również od najdawniejszych czasów był figurą śmierci, nazywany pozorną śmiercią, czasowym wejściem do krainy cienia. To spostrzeżenie okazało się już przerażające. Jak to?! Zrodzony do śmierci?! Jakby jedynym celem mojego życia miała być śmierć! Przyjęcie takiej optyki zmusiłoby mnie do przypisania rodzicom złej woli. Na to nie mogłem sobie pozwolić.

            Ostatnim i z radością zaakceptowanym rozwiązaniem tej kwestii jest spojrzenie eschatologiczne. Życie każdego człowieka kończy się śmiercią – truizm tego zdania, swoista transpozycja średniowiecznego memento mori, został opakowany w formę czerpiącą pełnymi garściami ze spuścizny kultury europejskiej i wyrażony w napisie: Born to sleep.Paradoksalnie to proste zdanie oznajmujące zadaje pytanie o rzeczy ostateczne. Stwierdza pewność śmierci, ale pozostawia otwartą kwestię tego, co jest dalej. Średniowieczni propagatorzy memento mori głęboko wierzyli, że po śmierci jest wyższa rzeczywistość, że ta maksyma ma jedynie przypomnieć o niej, aby działać w życiu i dla Życia (J 11, 25; J 14, 6).

DSC_4664

Fot. A. Latosińska

Początek listopada jest ku temu świetną okazją. Dla wierzącego, a katolika szczególnie, winien być to czas nie tylko zadumy czy refleksji, ale nade wszystko zatrzymania nad śmiercią i przemijaniem, czyli rzeczami ostatecznymi, eschatologicznymi (eschatos – gr. ostateczny). Chrześcijanin, który ma nadzieję (oczekiwanie darów przyszłych; spodziewanie się rzeczywistości, w której już mamy udział, por. Rz 8, 24: „spe salvi facti sumus” – „w nadziei JUŻ jesteśmy zbawieni”[1]) nie poprzestaje na płytkim żalu po śmierci, ani tym bardziej nie boi się śmierci, wie, że „śmierć nad nim nie ma już władzy” (Rz 6, 9b).

            Mimo to śmierć jako sytuacja graniczna, którą tak jak Karl Jaspers rozumiem jako okazję do odczytania transcendencji świata, trzeba wewnętrznie przepracować. Refleksja, którą budzi wspomnienie wiernych zmarłych (2 listopada), oraz poprzedzająca je uroczystość Wszystkich Świętych (broń Boże Święto Zmarłych!) może, a nawet powinna to ułatwić, bo wprowadza treści, które wymykają się codziennym myślom i wymuszają, jeżeli tylko się na to pozwoli, oswojenie śmierci.

            Eschatologia daje wierzącemu dość daleką perspektywę. Nie tylko życie trwające „lat siedemdziesiąt, osiemdziesiąt gdy jesteśmy mocni” (por. Ps 90, 10) ale WIECZNOŚĆ! W ostatecznym (sic!) rozrachunku chodzi przecież o szczęście. Czas, a właściwie bez-czas, spędzony wśród bliskich – rodziny i przyjaciół, w obecności krystalicznie jasno widzianego Boga.

            Pewnym odblaskiem tej tajemnicy jest rodzinne spotkanie przy grobach tych, co do których mamy nadzieję, że zażywają szczęścia. W tych dniach w szczególności widać przedziwną jedność Kościoła pielgrzymującego na ziemi, doskonalącego się w czyśćcu i chwalebnego w niebie – świętych obcowanie.

Głęboko wierzę, że i wspomniana koszulka niesie ten sam ładunek filozoficzny.

     Z radością więc noszę eschatologiczny T-shirt.

\

[1]              Wszystkie cytaty za Biblią Jerozolimską, Poznań 2006.

Łukasz J. Latosiński

Student V roku prawa na UAM, od ponad 2 lat pracownik kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr w Poznaniu. Lektor, ceremoniarz, konferansjer. Hobbystycznie – twórca nalewek. Prywatnie – Dziedzic Wzgórza.

Tagi: , , , , , ,