Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Koloseum XXI wieku

22 marca 2013

Być może fizyczne starcie – od lekkiej kary cielesnej, aż do straszliwej, brutalnej walki na śmierć i życie – było tak powszechnym elementem jestestwa człowieka, że zakodowało w nas wielkie i mroczne emocje (1).

gladiatores

Źródło: http://mikrohistorie.pl.tl

W taki oto sposób Jerzy Miłkowski, autor Encyklopedii Sztuk Walki, we wstępie do swojej pracy próbuje tłumaczyć niegasnące zainteresowanie sztukami walki w każdym zakątku świata. Bez względu jednak na przyczynę wewnętrznej, czy niemalże instynktownej potrzeby bezpośredniego lub pośredniego obcowania z agresją faktem jest, iż człowiek przez wieki dążył do kreowania najróżniejszych form umożliwiających masom kontakt z walką i śmiercią, przy jednoczesnym zachowaniu zasad i spokoju w skali społecznej. Fenomen ten sięga swymi korzeniami czasów starożytnych, o ile nie dawniejszych dotyczących okresów sprzed pierwszych zapisów historycznych. Mirosław Kocur, wybitny teatrolog i profesor Uniwersytetu Wrocławskiego, analizując zjawisko gladiatorów w starożytnym Rzymie, sięga do drugiej połowy IV wieku p.n.e. (2), kiedy na terenach południowej Italii miały się znajdować źródła tych pokazowych pojedynków na śmierć i życie. W celu podkreślenia zjawiska, wokół którego się skupiam w tym artykule, należy na samym początku zaznaczyć, że przez ponad dwadzieścia pięć stuleci forma ta nie zaniknęła, a co ważniejsze, uległa jedynie drobnym (jak na taki przedział czasowy) zmianom. Słuszność tego stwierdzenia z łatwością można udowodnić przytaczając szereg współczesnych przykładów, takich jak organizacja mistrzostw realizowanych według formuły K1, Bellator czy innych bazujących na systemie MMA – Mixed Martial Arts (Mieszane Sztuki Walki). Ich rdzeń nie odbiega, a wręcz wzoruje się na widowiskach realizowanych wśród murów starożytnego Koloseum. Przyglądając się współczesnym wydarzeniom z rodzaju imprez MMA, na pierwszym planie zarysowuje się zawsze przestrzeń areny, kreowana na różnych płaszczyznach, od okrągłej klatki, przez klasyczne prostokątne ringi, aż po teren umownie wyznaczany przez publiczność. Dookoła wznoszą się trybuny i loże o strukturze schodkowej, tak aby pomieścić jak największą ilość widzów. Przestrzeń ta stanowi swoistą sferę profanum, gdzie obecni zbierają się, by podziwiać akcję realizowaną poniżej, w centralnej części, w sacrum areny. W trakcie widowiska sfera ta nie jest cały czas tak bardzo skonkretyzowana, podlega jednak dynamicznemu zagęszczeniu w części inauguracyjnej spektaklu. Elementem odznaczającym się płynnym przemieszczaniem centrum uwagi jest wstępna parada całego zespołu z gwiazdą gali na czele. Kroczący w blaskach fleszy fighter staje się personifikacją sacrum, przemieszczającego się wśród pozornego monolitu przestrzeni profanum. Fenomen ten potęgowany jest przez rozbrzmiewający hymn wybierany osobiście przez walczącego, upewniający jego fanów o obecności ich idola. Współcześnie całość uzupełniana jest szeregiem wizualizacji i efektów świetlnych, tworząc iluzoryczne wrażenie wygenerowania alternatywnej rzeczywistości, powstałej wyłącznie na potrzebę chwili. Przed każdą walką cały proces odbywa się dwukrotnie, dając każdemu z zainteresowanych możliwość koegzystencji w przestrzeni patosu powstałego wokół jego faworyta. Mimo tak wielkiej podniosłości prezentacje ulegają jednoczesnemu zakończeniu. Znak sędziego rozpoczynający pojedynek dokonuje ostatecznego przekierowania uwagi z pojedynczych jednostek na samo widowisko walki.

kung_fu_copy_desktop_1600x1200_hd-wallpaper-589927

Źródło: http://onlyhdwallpapers.com

Co jednak sprawia, iż walka sama w sobie jednoczy tysiące, a za sprawą mediów nawet miliony widzów niecierpliwie wyczekujących jej realizacji? Dlaczego zwarcie dwóch ludzi od wieków wzbudza emocje na najwyższym diapazonie, sprawiając, iż zaraz po zakończeniu jednego pojedynku z niecierpliwością wyglądamy kolejnego? Na drodze ku odpowiedzi na te pytania musimy znaleźć przyczynę szeregu zjawisk, które doprowadziły nas do momentu możliwości ich postawienia. Oczywiście, próba scharakteryzowania rozwoju i przekształcania poszczególnych stylów walki, a co ważniejsze, ich funkcjonowania w przestrzeni widowiskowej jest zagadnieniem tak obszernym, iż niemożliwym wydaje się streszczenie ich w krótkiej formie artykułu. Dlatego też dokonam dość szczegółowej selekcji, która pozwoli mi na zadowalające naświetlenie problemu, wokół którego się poruszamy, a jednocześnie nie dopuści do zbędnego odbiegania od głównego wątku. Jednym z kryteriów z pewnością musi być region świata, który przed epoką postępującej globalizacji był silnym wyznacznikiem walki dominującego stylu walki. Tak jak w Japonii było to Karate, w Chinach Kung-Fu, w Brazylii Jiu-Jitsu tak europejskim ringiem władał Boks (3). I to właśnie Boks stanie się podstawą do naszych dalszych rozważań. Wybór ten okaże się bardziej zrozumiały, kiedy zdamy sobie sprawę z paradoksalności Boksu, która uwydatnia się w momencie jakiejkolwiek próby analizy tego stylu walki jako widowiska. W przeciwieństwie do wcześniej wspomnianych stylów europejski Boks nie posiada widocznego potencjału artystycznego. Jego kwintesencją jest precyzja i szybkość. Maksymalne przełożenie siły w cios, skuteczność ruchu, czyli jak najszybsze znokautowanie przeciwnika. Trudno doszukać się tu artyzmu i sztuki. Tak samo jak trudno doszukać się ich w walkach gladiatorów. Jednakże niepodważalnym faktem jest ogromne zainteresowanie tym ostatnim fenomenem w czasach starożytnych, jaki i tym pierwszym w czasach dzisiejszych. Ich wspólnym mianownikiem jest bezpośrednie starcie, walka i zwycięstwo w swojej najczystszej, dominującej formie. Ring staje się przestrzenią wyzwalania najbardziej naturalnych instynktów, okiełznanych szeregiem przepisów i zasad dotyczących realizacji oficjalnych pojedynków. Współuczestnictwo w tym wydarzeniu, poprzez centralizację przestrzeni i uwagi wszystkich obecnych na walczących zawodnikach, pozwala na dokonanie silnego utożsamienia widza z bokserem. Ten proces wydaje się być kluczem do rozwiązania tajemnicy widowiskowości walk bokserskich. Przeniesienie skumulowanych emocji, a co za tym idzie, ogromnego potencjału energetycznego na walczących pozwala na bezpieczne ich wyzwolenie i rozładowanie. Co ważniejsze, proces ten staje się tym bardziej pożądany przez uczestników imprezy, ponieważ przynosi ze sobą poczucie satysfakcji i specyficznej odmiany katharsis. A może raczej jego pierwotnego wymiaru. Poprzez zidentyfikowanie siebie jako osoby walczącej przenosimy ładunek wewnętrznego napięcia na fizyczne zwarcie z przeciwnikiem. Natomiast nagrodą za zaangażowanie jest poczucie rozluźnienia i rozładowania agresji przejawiającej się w atawistycznej formie instynktu, zwłaszcza wśród męskiej części publiczności.

Źródło: http://zaynab5alive.blogspot.com

Źródło: http://zaynab5alive.blogspot.com

Walka była, a raczej jest nieodłączną częścią człowieczeństwa. Potrzeba jej wizualizacji, realizacji i skrajnej kulminacji od początków ludzkości towarzyszyła jednostce, jak i społeczności. Każda próba zepchnięcia tej instynktownej chęci dominacji, w najprymitywniejszej formie, doprowadzała jedynie do jej eskalacji. Nietzsche, jak podkreśla Karl Jaspers (4), postrzegał ten negatywny potencjał społeczny jako „straszne moce”, które w momencie dominacji przekładały się na najgorsze wydarzenia naszych dziejów, stając się lekcją dla przyszłych pokoleń. Teoria ta odnosi się oczywiście do kolektywu poszczególnych osobowości, jednakże mając na względzie, ile uwagi Nietzsche poświęcał jednostce jako indywiduum, możemy założyć, iż z pewnością dostrzegał możliwości czynienia zła przez jednego człowieka. W oparciu o tezę, iż walka na arenie czy też ringu w znacznym stopniu rozładowuje skumulowane nietzscheańskie „straszne moce” w skali społeczeństwa, czy możemy stwierdzić, że widowiskowa forma walki stała się efektem ewolucji tegoż społeczeństwa? Zamiast ukrywać wrodzoną agresję, spychać ją za granice tabu, pozwalamy na jej kontrolowane wypalenie, schludnie ubrane w serię przepisów i regulacji ustanowionych pod hasłem sportu i widowiska. Fenomen ten zdaje się potwierdzać rosnąca ilość imprez działających na podobnych zasadach. Walki w formule K1, mistrzostwa Bellator, amerykańskie walki w klatkach służą temu samemu celowi, przesuwając jednak granice akceptowalnych form pojedynku. Wydawać się może, iż stosunek brutalności zwarcia jest wprost proporcjonalny do współczynnika społecznego zainteresowania walką. Rodzi to jednak serię kluczowych pytań. Jeżeli każde pokolenie, w sposób sobie naturalny, będzie dążyć do zwiększania brutalności oglądanych walk, ile lat zajmie osiągnięcie poziomu rzymskiego Koloseum i walk na śmierć i życie ku uciesze widzów? To z kolei zmusza do zadania pytania, ile czasu pozostało nam, aby wrócić do starożytnych korzeni? Ile czasu zostało do momentu, gdy śmierć na arenie ponownie spowszednieje i przestanie nam wystarczać? I co stanie się z nami… gdy ten czas nastanie.

1 J. Miłkowski, Wstęp, [w:] Encyklopedia Sztuk Walki, red. Idem, Toruń 2008.

2 Zob. M. Kocur, We władzy teatru. Aktorzy i widzowie w antycznym Rzymie, Wrocław 2005, s. 62-63.

3 Przytoczone przykłady zostały wybrane z pełną świadomością dużego uproszczenia. Ilość poszczególnych stylów walki powstających we wspomnianych regionach świata jest ogromna, dlatego też bazując na wcześniejszym założeniu „selekcji” pozwoliłem sobie na dobór najpopularniejszych ze stylów w celu zrozumiałego nakreślenia zróżnicowania sposobu walki ze względu na położenia geograficznego.

4 Zob. K. Jaspers, Nietzsche. Wprowadzenie do rozumienia jego filozofii, Warszawa 1997, s. 187.

Jakub Baranek

Absolwent Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, po kierunku Wiedza o Teatrze. Laureat nagrody kierownika Katedry Dramatu, Teatru i Widowisk za wybitne osiągnięcia w nauce. Doktorant UAM. Pasjonat sztuk walki, białej broni i literatury fantastycznej.

Tagi: , , , , , ,