Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Oczami Bezczelnego: Stolica Apostolska w czasie przemian

16 kwietnia 2013

Kolejna, mam nadzieję już ostatnia, zmiana formuły tego cyklu – z tytułu usunąłem określnik temporalny i będę pisał jedynie o tym, co wyda mi się naprawdę ważne. Takim wydarzeniem bez wątpienia jest wybór nowego papieża. Pozwolę sobie zebrać i przedstawić wydarzenia w miarę chronologicznie.

Kardynał J. Ratzinger

Źródło: http://www.personalizm.pl/polrocznik/numer-8/znaczenie-osoby-w-teologii/

Zgodnie z wolą Bendykta XVI sede vacante, czyli czas nie obsadzonej stolicy biskupiej, rozpoczął się 28 lutego o godzinie 20.00. W tym momencie w strukturach władzy Kościoła zaszło kilka istotnych zmian. Wszystkie stanowiska watykańskie uległy opróżnieniu – przestali pełnić swoje role szefowie dykasterii (kongregacji i rad) i Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Jedynie kard. Tarcisio Bertone – kamerling Kościoła Rzymskiego – wypełniał dalej swoje zadania. Pełnienie tego urzędu wiąże się z przejęciem władzy nad materialną sferą Kościoła i trzymaniu pieczy nad Pałacem Apostolskim w okresie między śmiercią/abdykacją papieża, a wyborem jego następcy. Innymi słowy jest on najważniejszym jednoosobowym przedstawicielem Kościoła w czasie wakansu. Gdyby podobny model miał być wprowadzony w państwach świeckich, to w chwili śmierci/zrzeczenia się urzędu przez najważniejszą osobę w kraju, pozostałe centralne urzędy automatycznie stawałyby się wolne – pewne podobieństwa można zauważyć z instytucją ustąpienia premiera, gdyż razem z nim ustępuje jego gabinet. Niemniej ani prezydent, ani marszałkowie obu Izb, ani pozostałe organy centralne nie tracą stanowisk.

Fot. Wolfgang Stuck

Warto w tym miejscu zaznaczyć jeszcze jedną różnicę między Stolicą Apostolską a pozostałymi krajami – jest ona bodaj jedynym państwem na świecie, którego godło zmienia się – w czasie sede vacante, tiarę nad podniesionymi kluczami zastępuje parasol patriarchów rozpięty nad pochylonymi kluczami. Ma to symbolizować ochronę Bożej Opatrzności w czasie wakansu i wyboru nowego papieża. Do obowiązków kamerlinga należy również zniszczenie Pierścienia Rybaka – jednego z insygniów władzy papieskiej. Mimo głosów nawołujących do pozostawienia tego konkretnego pierścienia na pamiątkę i przekazania go do muzeów watykańskich, kardynałowie zdecydowali się nie zrywać z tradycją – pierścień został zniszczony. Po wyborze nowego wikariusza Chrystusa, został odlany na nowo, choć w nieco innej formie. Ale nie uprzedzajmy faktów – konklawe jeszcze się nie zebrało.

Zgodnie z konstytucją apostolską Jana Pawła II Universi dominici gregis konklawe mogło się zebrać dopiero po 15-20 dniach od śmierci papieża. W związku z nadzwyczajną sytuacją, w ostatnich dniach swego pontyfikatu, Benedykt XVI wydał motu proprio De aliquibus mutationibus in normis de electione Romani Pontificis, zgodnie z którym konklawe może rozpocząć się już w chwili, gdy wszyscy kardynałowie elektorzy przybędą do Rzymu. Tak też się stało – konklawe rozpoczęło się po 12 dniach.

Zanim jednak kardynałowie zdecydowali się rozpocząć wybór nowego biskupa Rzymu, odbyło się kilka kongregacji ogólnych, podczas których książęta Kościoła rozważali aktualne problemy wspólnoty wierzących. Była to też jedna z nielicznych okazji, gdy kardynałowie mogli się zwyczajnie poznać. Należy pamiętać, że jest to niewielka grupa osób rozsiana po całym świecie – na bezpośrednie spotkania fizycznie nie starcza im czasu.

Fot. Enrique Marcarian/Reuters

Rankiem 12 marca odbyła się msza pro eligendo Romano Pontifice (o wybór biskupa Rzymu). Po niej, wzywając pomocy wszystkich świętych, kardynałowie udali się procesyjnie do kaplicy sykstyńskiej. Tam wysłuchali rozważania, odmówili hymn do Ducha Świętego Veni Creator i przystąpili do głosowań. Jak przy każdej tego typu okazji pojawiły się spekulacje, kto będzie nowym papieżem. Do grona tak zwanych papabili zaliczano kard. Angelo Scolę (’41), metropolitę Mediolanu, który miał być najsilniejszym kandydatem. Mówiło się także o kard. Timothym Dolanie (’50) z Nowego Jorku, który jest uznawany za bardzo otwartego hierarchę – z dziennikarzami umawia się na rozmowę w nowojorskich kawiarniach. Na giełdzie nazwisk nie mogło zabraknąć przedstawiciela Afryki, ze względu na elektryzującą opinię publiczną perspektywę „czarnego papieża”. W tym kontekście wskazywało się na pochodzącego z Ghany kard. Petera Turksona (’48). Jeżeli pozostać poza Europą to papabilem był rówież Kanadyjczyk Marc Ouellet (’44) – prefekt Kongregacji ds. Biskupów oraz arcybiskup São Paulo Odilo Scherer (’49). Ja do tego grona dodawałem jeszcze prymasa Czech Dominika Dukę OP (’43), metropolitę Wiednia Christopha Schönborna OP (’45) oraz Óscara Maradiagę SDB (’42) pochodzącego z Hondurasu prezydenta Caritas Internationalis (ważność tej postaci niech potwierdza fakt wybrania go na przewodniczącego zespołu ośmiu kardynałów, którzy mają doradzać nowemu papieżowi w reformie Kurii Rzymskiej). Podałem w nawiasach daty urodzin aby uświadomić w jakim wieku mógł być nowy biskup Rzymu – jeżeli pozostać przy powyższej liście miałby od 63 lat (Dominik Duka) do 72 lat (Angelo Scola). Dla przypomnienia Karol Wojtyła w chwili wyboru miał 58 lat, zaś Joseph Ratzinger 20 lat więcej. Sprawdziło się jednak włoskie przysłowie, że kto wchodzi na konklawe w białej sutannie, wychodzi w purpurowej – papieżem został znany niewielu arcybiskup Buenos Aires, Jorge kardynał Bergoglio SI (’36). Póki co jest to papież zdziwień: jak sam wskazuje przybrał imię Franciszek aby nawiązać do ubóstwa św. Franciszka z Asyżu (na marginesie można wskazać, że św. Franciszek został wezwany głosem Chrystusa z krzyża, który nakazał mu odbudować Kościół, i rzeczywiście Franciszek rozpoczął reformę struktur kościelnych), gdy przed wejściem na loggię bazyliki św. Piotra ceremoniarz chciał mu założyć karminową pelerynkę, miał stwierdzić „niech ksiądz sam ją włoży – karnawał się skończył”, poprosił zebrany tłum o błogosławieństwo zanim sam go udzielił. Innymi słowy jawi się jako papież skromny, unikający watykańskiej pompy i przesadnej celebry – zachował swój srebrny pektorał (krzyż biskupi noszony na piersi) zamiast złotego wysadzanego klejnotami, zażądał aby Pierścień Rybaka był jedynie pozłacany, nie zaś szczerozłoty oraz nadal nie przeprowadził się do Pałacu Apostolskiego (mieszka w Domu Świętej Marty na terenie Ogrodów Watykańskich).

Moim zdaniem będzie to papież, który pokaże tak wierzącym, jak i całemu światu otwarte i uśmiechnięty oblicze Kościoła. Już teraz porównywany jest do Jana XXIII – papieża uśmiechu. Ten biskup Rzymu do niczego, również do ubóstwa, nie nawołuje, ale swoim zachowaniem już powoduje odczucie dyskomfortu wśród współpracowników. Znaczące, mam nadzieję, było to, że na mszę inaugurującą pontyfikat przyjechał patriarcha Konstantynopola – Bartłomiej I. Taka sytuacja nie miała miejsca od tysiąca lat, czyli od rozpadu chrześcijaństwa na Wschodnie i Zachodnie.

Ważnym gestem była także modlitwa za Benedykta XVI i odwiedziny w Castel Gandolfo – widok dwóch papieży w białych sutannach modlących się na jednym klęczniku był bardzo budujący.

Dużo o charakterze tego pontyfikatu powiedzą pierwsze nominacje, których należy się spodziewać w ciągu jednego-dwóch miesięcy. Rewolucji nie będzie – Duch Święty tak nie działa, ale liczę na oczyszczenie sposobu głoszenia Ewangelii, przez postawienie przepowiadania nadziei życia wiecznego w centrum papieskiego nauczania i co za tym idzie będzie to papież zanurzony w najistotniejszych dla Kościoła sprawach – głoszeniu Chrystusa zmartwychwstałego i orędzia zbawienia wszystkim ludziom, którzy tego potrzebują.

Fot. Flash Press Media/Getty Images

Jeżeli chodzi o wpływ na polski Kościół, to złośliwie można powiedzieć, że nie będzie on duży. Wszak Kościół w Polsce i tak jest ubogi, więc ideał Kościoła ubogiego i dla ubogich, głoszony przez papieża Franciszka został już u nas osiągnięty – zmieniać nie ma czego. Obym się mylił.

Łukasz J. Latosiński

Student V roku prawa na UAM, od ponad 2 lat pracownik kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr w Poznaniu. Lektor, ceremoniarz, konferansjer. Hobbystycznie – twórca nalewek. Prywatnie – Dziedzic Wzgórza.

Tagi: , , , , , , , , ,