Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Pokłosie tendencyjności

15 marca 2013

Pokłosie

Władysław Pasikowski, Pokłosie, Monolith Films 2012 

Zupełnie pobieżny przegląd wypowiedzi krytycznych dotyczących nowego filmu Władysława Pasikowskiego Pokłosie pozwala znaleźć jedną tezę, która łączy wiele z opublikowanych opinii: to film antypolski. Szafowanie podobnymi określeniami jest o tyle bezpieczne dla ich użytkowników, o ile świadomi są tej prostej zależności, że pociąga ono za sobą twierdzenie zupełnie odwrotne: jeżeli Pokłosie jest filmem antypolskim, kalającym dobre imię Polski i Polaków, istnieją zapewne jakieś filmy, które to imię przedstawiają w jak najlepszym świetle, gloryfikują polskość i wszystko, co z nią związane. Ano są i szukać długo nie trzeba. Nie chodzi jednak o wymienianie tytułów, a o pewien mechanizm konstruowania świata, który znaleźć można w wielu tego typu przedsięwzięciach. W dużym skrócie: elementy antypolskie w fabułach z tej półki zostają programowo zmarginalizowane, pokazując, że ogół był raczej w porządku, a postawa antypolska cechowała raczej jednostki niż grupy. W ten sposób uzyskujemy zmanipulowany obraz, który przekonanie pro-polskie uznaje za naturalne, a jedynie wystąpienie przeciw owej naturalności warte jest komentarza.

Powyższy zarys, pewien rodzaj przepisu na fabułę propagującą polskość nie jest w moim rozumieniu wartościujący, a ma jedynie charakter konstatacji. W tym ujęciu, trzymając się na razie z dala od oceny, Pasikowski stworzył film programowo antypolski, ponieważ nieco bezmyślnie odwrócił jedynie opisany schemat. Ogół, który w filmach pro-polskich zarysowany bywał raczej pozytywnie, tutaj przedstawiony jest jako potomkowie okrutnej masy, która, korzystając ze sprzyjającej koniunktury politycznej, zamordowała ponad setkę swoich żydowskim sąsiadów w celu przejęcia ich majątków. Postaci sprzyjające sprawie żydowskiej, a więc przełamujące zmowę milczenia, są trzy: Józef Kalina, wiejska starucha-dziwaczka oraz stary proboszcz. Działania pierwszego z nich wydają się z perspektywy odbiorcy raczej słuszne: zbiera wykorzystane w celach budowlanych macewy, lecz do końca nie potrafi wytłumaczyć motywacji swoich działań. Wspomina co prawda coś o tym, że tak się powinno robić, lecz wszelkie inne wyjaśnienia tego, że Kalina wydaje wszystkie oszczędności (a nawet próbuje wziąć kredyt), by odkupić od ludzi żydowskie macewy, zostają zagłuszone przez mocną nutę szaleństwa. Jego zachowanie jest zresztą bezpośrednią przyczyną opuszczenia go przez najbliższą rodzinę, której najwidoczniej również nie potrafił skutecznie wyjaśnić swojej postawy.

Inną pozytywną postacią w filmie jest niewątpliwie grana przez Danutę Szaflarską wiekowa kobieta pamiętająca pogrom Żydów. Dowiadujemy się, że po wojnie została osadzona w szpitalu psychiatrycznym. Poznajemy ją jako mieszkającą w lesie dziwaczkę, która jako jedyna we wsi potrafi opowiedzieć o tym, co rzeczywiście wydarzyło się ponad 60 lat temu. Jej relacja, jakkolwiek przejmująca, obarczona jest podobnym piętnem szaleństwa, jak działania Kaliny. Najbardziej racjonalnym obrońcą sprawy żydowskiej okazuje się w Pokłosiu stary proboszcz, lecz jego nagła śmierć uniemożliwia mu wpływ na rozwój wydarzeń, a i jego postawę można zrzucić na karb starczego niedowładu. Sprawa żydowska dostaje w Pokłosiu adwokatów wątpliwej proweniencji. Ten niedowład konstrukcji pozostawia szczelinę, przez którą wlewa się krytyka skupiona wokół tezy o antypolskości filmu.

Powyższy zarys, pewien rodzaj przepisu na fabułę propagującą polskość nie jest w moim rozumieniu wartościujący, a ma jedynie charakter konstatacji. W tym ujęciu, trzymając się na razie z dala od oceny, Pasikowski stworzył film programowo antypolski, ponieważ nieco bezmyślnie odwrócił jedynie opisany schemat. Ogół, który w filmach pro-polskich zarysowany bywał raczej pozytywnie, tutaj przedstawiony jest jako potomkowie okrutnej masy, która, korzystając ze sprzyjającej koniunktury politycznej, zamordowała ponad setkę swoich żydowskim sąsiadów w celu przejęcia ich majątków. Postaci sprzyjające sprawie żydowskiej, a więc przełamujące zmowę milczenia, są trzy: Józef Kalina, wiejska starucha-dziwaczka oraz stary proboszcz. Działania pierwszego z nich wydają się z perspektywy odbiorcy raczej słuszne: zbiera wykorzystane w celach budowlanych macewy, lecz do końca nie potrafi wytłumaczyć motywacji swoich działań. Wspomina co prawda coś o tym, że tak się powinno robić, lecz wszelkie inne wyjaśnienia tego, że Kalina wydaje wszystkie oszczędności (a nawet próbuje wziąć kredyt), by odkupić od ludzi żydowskie macewy, zostają zagłuszone przez mocną nutę szaleństwa. Jego zachowanie jest zresztą bezpośrednią przyczyną opuszczenia go przez najbliższą rodzinę, której najwidoczniej również nie potrafił skutecznie wyjaśnić swojej postawy.

Trudno się zresztą z tym nie zgodzić: Polacy są w nim przedstawieni jako sprzyjającym tym, którzy bez skrupułów mordują kilkudziesięciu sąsiadów, 27 rodzin, by zagarnąć ich majątki. Dalej przecież zamieszkują zagarnięte gospodarstwa i na każdą próbę ingerencji w historię ich nabycia reagują agresywnie. Ci, którzy chcieliby się przeciwstawić zamiataniu zbrodni pod dywan, o ile są Polakami (Kalina raz po raz zostaje nazwany Żydem, co chyba ma być obelgą), niekoniecznie prezentują wzorzec, z którym można by się utożsamić: szalony zbieracz macew, mieszkająca w lesie starucha i umierający proboszcz. A wystarczyłoby dosłownie kilka niuansów, by można było traktować tezę o antypolskości filmu wyłącznie jako opisującą, a nie wartościującą.

Gdyby Józef Kalina potrafił wyraźniej wyartykułować, że ochrona pamięci po zamordowanych Żydach nie jest niewytłumaczalnym imperatywem, tylko postawą, którą nakazywałby każdy kodeks moralny – zwykłą ludzką przyzwoitością – a wśród tej bezimiennej masy przeciętnych rolników pojawiłby się, choćby tłumiony, głos współczucia dla ofiar antysemickiej zbrodni, nie tak łatwo można by wartościować polskość wyłącznie negatywnie. W tym rysie Pokłosie pozostałoby filmem antypolskim, w tym rozumieniu, że przedstawia Polaków jako antysemitów i morderców, jednak zyskałoby nowy wymiar, który kazałby tę polskość jednoznacznie potępić i nakreślić ją od nowa – idąc za przykładem Kaliny czy proboszcza. Nie ma przecież żadnego dobrego argumentu na obronę tezy, że polskość, o ile ma być przyzwoita, to będzie wiekowa lub szalona, lub i wiekowa, i szalona. Zapewne postawy owej trójki sprawiedliwych wzbudzają w widzu nieco empatii i zrozumienia, głównie jednak, jak sądzę, wywołują gest pobłażliwego współczucia: to walka z wiatrakami, nic się przecież nie da zrobić, bo antysemityzm wpisuje się w istotę polskości. W tej sytuacji film Pasikowskiego jest antypolski w warstwie wartościowania, ponieważ nie daje Polakom szansy na bycie przyzwoitymi, spychając pozytywne postaci na granicę zrozumienia i współczucia, a odbiorcy być może łatwiej utożsamić się z antysemicką masą, która przynajmniej ma mocne argumenty. Tendencyjność okazała się w tym przypadku obosiecznym mieczem godzącym zarówno w wizję polskości antysemickiej, jak i w tych, którzy nie podzielają obrazu Polaka-wiecznie-nierozumianego-męczennika.

DSC_0042 Misun 2

Fot. A. Teliżyn

Jakub Misun

Student IV roku filologii polskiej w ramach MISH na UAM w Poznaniu. Czytacz, pisacz, krytykacz.

Tagi: , , , , ,