Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Świat stylowych staroci

5 stycznia 2013

 

Graveyard – Hisingen Blues

2011, Nuclear Blast

OCENA: 8/10

 

 

Sonda uliczno-internetowa.

Skonsternowany recenzent miota się z wyczyszczonymi z wielkomiejskich naleciałości uszami tu i ówdzie. Wierny biblijnej zasadzie, że jak się trochę pokołacze, to w końcu ktoś otworzy, jest cierpliwy. Nie słyszy wielkich, długich i pysznych popisów instrumentalnych ani typowych singlowatych hooków rodem z jakiegoś EjsiDisi. Może to nocne przesłuchiwanie zbyt łagodnie na niego wpływa? Przecież jakże często tak bywa, że w nocy piękniejemy tylko po to, by rano spojrzeć sobie prosto w opuchniętą, skacowaną twarz, rzucając do lustra „nigdy więcej”.

Recenzent wychodzi na ulice. Wybiera dobrze znane mu drogi. Prowadzą do zausznych przyjaciół, których rock and roll dzieli, i którymi rock and roll rządzi.

- Graveyard?

Pierwszy przyjaciel o niezmiennej fryzurze i życiowych celach odpowiada zwykłym, szczerym uśmiechem. Nie musi nic mówić. Po prostu któregoś dnia poprosi recenzenta, by puścił Hisingen Blues albo może Ain’t Fit To Live Here. Da znak, że zadziałało.

- Przyjacielu drugi. To jest to, o czym ci mówiłem, próbka. Graveyard (recenzent dał mu 3 minuty i 5 sekund).

- Good shit (uśmiech). Oni nawet wyglądają zeppelinowato. Dobra, dobra muza. Nic nowego.

- Wiadomo.

- Ale kto powiedział, że nowe jest lepsze.

Przyjaciel nr 3, przeglądając ze znudzeniem „Przekrój” albo „Show”, spogląda spode łba na rozochoconego poprzednimi pochlebstwami recenzenta.

- Graveyard?

- Rozczarowałeś mnie, człowieku. (odkłada czasopismo, sięga po pilota, włącza srebrny ekran, ma władzę) Obiecywałeś dobro i wielkie wartości. Krystalicznie czystą prawdę i dojrzały owoc rock and rolla. Słuchałeś kiedyś Queens Of The Stone Age? (urywa, patrząc przez chwilę na scenę w telewizorze, gdzie Kreatorka gustu i smaku oznajmia, że tu śmierdzi gównem) O co to mnie pytałeś?

Posmutniały recenzent wraca do domu. Siada przy migoczącym świetle laptopa, długo próbuje zebrać myśli.

Retro-rock…stoner-rock… wyglądają jak Zeppelin… brzmią jak Cream, jak Sabbath… – błahe asocjacje próbuje przetrawić strzępkami słabych recenzji bufonów z Internetu. W głowie pulsują różne opinie różnych ust (recenzent nieudolnie stara się odnaleźć ogniwo łączące Comfortably Numb z Uncomfortably Numb). RateYourMusic.com – wielkie śmietnisko alternatywnych wynaturzeń i hard rockowa płyta Hisingen Blues w pierwszej dwudziestce tegorocznych wydawnictw (wyżej niż Radiohead, Destroyer i Beastie Boys). Tak dobrze chyba nie było od Słonika White Stripes (recenzent zaczyna odczuwać niewidzialną więź między Comfortably Numb Floydów a Unomfortably Numb pół-anonimowych Szwedów).

where is the future?
there is no past
only the present

(recenzent jest już prawie przekonany, że komuś udało się przekroczyć barierę światła i cofnąć się o 35 lat; wciąż żyją: Phil Lynott, Randy Rhoads i John Bonham)

Zawieszonego w próżni Internetu i zasłuchanego w zmierzającej do końca po raz kolejny piosenki Longing rozbudza dźwięk telefonu. Przyjaciel nr 3.

- Stary, przepraszam, że tak cię dziś potraktowałem. Widzisz, kiedy Kreatorka pojawia się na ekranie, czuję jakby objawienie. Jakbym znalazł mityczną Odpowiedź. Widzisz, ta Kreatorka, ona… ona jakby tworzyła przyszłość. To ona jest przyszłością.

- Aha.

- A ty chyba wpłynąłeś na mieliznę z tym gównem.

- Gównem?

- Tą muzyką. No bo co oni mają w sobie?

- Co mają w sobie, przyjacielu? Właśnie to: transcendentną umiejętność łączenia swoich dźwięków z najlepszymi możliwymi skojarzeniami. Bez popisów i zbędnej wyniosłości weszli na cmentarzysko starej mody ciężkich gitar. Odkurzyli hard rock, zapalając ostatniego papierosa przy kamiennym nagrobku. Szkoda tylko, że są ze Szwecji.

- I cóż, że ze Szwecji?

Zmęczony, lecz szczęśliwy recenzent zasypia, wiedząc, że jutro nie obudzi go kac.

Krzysztof Jaroch

Autor jest studentem prawa na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu, entuzjastą muzyki popularnej i poszukiwaczem zaginionych dźwiękowych arcydzieł. W wolnych chwilach uwielbia przygotowywać znajomym kawę (którą nawet lubią) i opowiadać im o swoich małych miłościach, (co lubią już trochę mniej, a o Beatlesach to już nie mogą słuchać).

Tagi: , , , ,