Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Szema Izrael Adonai elohenu! Adonai echad!

1 lutego 2013

DSC_0256 - łulasz 2.1 + mini

Fot. A. Teliżyn

Czym jednak jest posłuszeństwo? O jakim zakresie pojęciowym w ogóle jest mowa? W przypadku chrześcijaństwa klasycznym zdaje się być ujęcie wywodzące się ze Starego Testamentu i najważniejszej modlitwy żydowskiej – Szema. Ten krótki fragment z Księgi Powtórzonego Prawa, który pobożni Żydzi odmawiają dwa razy dziennie – podczas modlitwy porannej i wieczornej – stanowi wyznanie wiary starego przymierza, ale także wskazuje na ważny element postawy, jaką należy przyjąć wobec Boga: posłuszeństwo.

Wielkim błędem byłoby jednak rozumienie tego słowa jako bezrefleksyjnego wypełniania nakazów i zakazów. Wręcz przeciwnie! Hebrajskie szema oznacza postawę gotowości do słuchania. Innymi słowy Bóg mówiąc szema! żąda od człowieka po pierwsze aby USŁYSZAŁ to, co Ten ma mu do powiedzenia, po drugie aby ZROZUMIAŁ, czego się od niego oczekuje oraz, po trzecie, aby ZREALIZOWAŁ to wszystko, co zawiera się w boskim przekazie. Jakub Apostoł dodaje w swoim liście: „Wprowadzajcie zaś słowo w czyn, a nie bądźcie tylko słuchaczami oszukującymi samych siebie. Jeżeli bowiem ktoś przysłuchuje się tylko słowu, a nie wypełnia go, podobny jest do człowieka oglądającego w lustrze swe naturalne odbicie. Bo przyjrzał się sobie, odszedł i zaraz zapomniał, jakim był. Kto zaś pilnie rozważa doskonałe Prawo, Prawo wolności, i wytrwa w nim, ten nie jest słuchaczem skłonnym do zapominania, ale wykonawcą dzieła; wypełniając je, otrzyma błogosławieństwo” (Jk 1, 22-25).

Pomimo przejmującej logiki takiej postawy nie jest ona powszechna nawet na kartach Pisma. Zasygnalizować tutaj można działania królów Izraela, osoby proroków, którzy rzadko odpowiadali na Boże wołanie od razu, czy też cały Naród Wybrany, który na wszystkich stronach Biblii buntuje się i nie-słucha Boga. Nie można pominąć jednak odwrotnej postawy. Samuel jako młody chłopak, znajdując się w Świątyni pod opieka Helego, od razu przybiega na głos Boga (Sm 3, 1-10), Maryja rozważa wszystko w swoim sercu i jako służebnica mówi fiat (Łk 1, 38; 2, 19). W bliższych nam czasach odnajdujemy identyczne podejście, np. Siostrę Faustynę, która słucha Boga w objawieniach i ks. Michała Sopoćki podczas spowiedzi (każdy sakrament jest działaniem Boga, więc kapłan podczas spowiedzi działa in persona Christi).

DSC_0123 - łukasz 2.2 (1)

Fot. A. Teliżyn

Jak wygląda sytuacja w Polsce dzisiaj? Dwoiście. Z jednej strony generał zakonu marianów nakłada na byłego naczelnego Tygodnika Powszechnego zakaz wypowiadania się w mediach, co spotyka się z olbrzymią krytyką i atakami medialnymi na zwierzchników zakonnych. Z drugiej strony ks. Piotr Natanek zostaje suspendowany i zakazuje mu się prowadzenia działań duszpasterskich. Co różni te dwie sytuacje? Postawa bohaterów. Ks. Boniecki poddaje się bez zewnętrznych pretensji poleceniu zwierzchnika, mimo że swoimi działaniami obiektywnie nie wyrządza Kościołowi żadnej szkody. Ks. Natanek zaś, mimo wielu wcześniejszych napomnień, ostrzeżeń i w końcu kar kanonicznych, nie zaprzestał akcji duszpasterskich, głoszenia kazań i sprawowania sakramentów, z kolei Grzechynia (ośrodek „pracy duszpasterskiej” tego ostatniego) stała się miejscem quasi-sektowym. Warto przypomnieć tu niektóre tezy z oświadczenia Rady Stałej Konferencji Episkopatu Polski ws. ks. Natanka z 16 stycznia 2012 roku:

Rada Stała, w oparciu o analizę sytuacji dotyczącej działalności suspendowanego ks. Piotra Natanka, stanowczo przestrzega katolików przed gromadzeniem się wokół jego osoby i popierania głoszonych przez niego idei. (…) Rada zwraca uwagę, że Msze św. sprawowane przez suspendowanego kapłana są niegodziwe i świętokradzkie, a udzielane rozgrzeszenia – nieważne.

Rada Stała Episkopatu Polski po raz kolejny stanowczo przestrzega też katolików przed błędnym nauczaniem tego duchownego i prosi wiernych, by nie korzystali z posługi duszpasterskiej ks. Natanka, nie kierowali się jego nauką, nie wierzyli w jego bezpodstawne zapewnienia o jej zgodności z nauczaniem papieży i biskupów oraz nie przystępowali do tworzonych przez niego grup.

Osoby współpracujące z suspendowanym ks. Piotrem Natankiem przyczyniają się do rozłamu wspólnoty wierzących. Współdziałając w niszczeniu jedności Kościoła, popełniają grzech, z którego mają obowiązek oczyścić się w sakramencie pokuty. Warunkiem natomiast otrzymania rozgrzeszenia jest odstąpienie od wspierania rozłamu w Kościele i gotowość naprawienia wyrządzonego zła.

Jeżeli ktoś jeszcze nie wie, czym na taką uwagę Rady Stałej zasłużył ks. Natanek, spieszę z informacją. Zaczęło się bodaj od internetowych kazań o szkodliwości czytania Harry’ego Pottera (do tego niektórzy księża zdążyli już lud boży przyzwyczaić) i o diabelskim wpływie żelu do włosów (sic!). Nad tym pewnie wszyscy przeszliby do porządku dziennego. Jednakże to nie był koniec. Gdy krótko po śmierci arcybiskupa Józefa Życińskiego ks. Natanek twierdził, że ordynariusz lubelski wyje w piekle i że jest tam przykuty tak samo grubym łańcuchem, co Mahomet – władze kościelne postanowiły działać. Kardynał Dziwisz, jako zwierzchnik ks. Natanka, wystosował wobec niego ostrzeżenia. Jaki był tego efekt – można stwierdzić po lekturze cytowanego komunikatu Rady Stałej.

Fot. A. Teliżyn

Fot. A. Teliżyn

Sytuacja ks. Bonieckiego jest zgoła inna. Nie wypowiedział się mianowicie „dostatecznie jednoznacznie”, że krzyż powinien wisieć w Sejmie, nie potępił też Nergala, uznając, że osoba, która w Szatana nie wierzy nie może być satanistą (tym z kolei naraził się chociażby bp. Meringowi, który nawoływał do niepłacenia abonamentu, gdyż Nergal występuje w publicznych mediach). Ks. Boniecki przez szereg lat był redaktorem naczelnym „Tygodnika Powszechnego”, który nie ma dobrej prasy we wszystkich kręgach katolickich. Wieloletni przyjaciel Jana Pawła II, pogodny i wyważonych w poglądach. Jednakże władze zakonu marianów, do którego ks. Boniecki należy, uznały, że jego liberalne poglądy nie powinny być szerzej upubliczniane i zamknęły mu usta, ograniczając wolność wypowiedzi do „Tygodnika Powszechnego”, który nadal trwa przy swoim Redaktorze Seniorze.

Czy decyzja zgromadzenia była niesłuszna? Moim zdaniem tak. Nie daje to jednak powodu do jej kwestionowania przez podmioty zewnętrzne. I tu dotykamy sprawy niezwykle istotnej, mianowicie życia zakonnego i związanych z nim ślubów. Każdy zakonnik składa przynajmniej trzy śluby: czystości, ubóstwa i posłuszeństwa. Przynajmniej, bo chociażby jezuici dodają jeszcze bezwzględne posłuszeństwo papieżowi w sprawach misji. Każdy ze ślubów z osobna, a wszystkie razem szczególnie, stanowią niezrozumiałe dla świata laickiego wyrzeczenia. Trudno mi znaleźć jeszcze jakiś element, który można by dodać do tej układanki, aby bardziej urazić mentalność współczesnego człowieka. Jednak ks. Boniecki wiedział o tych wyrzeczeniach idąc do zakonu. Miał świadomość, jakie ograniczenia niesie za sobą ten wybór. Podjął go jednak, gdyż widział korzyści wielokrotnie przewyższające to, czego się wyrzekł.

 

 

Łukasz J. Latosiński

Student V roku prawa na UAM, od ponad 2 lat pracownik kancelarii WKB Wierciński, Kwieciński, Baehr w Poznaniu. Lektor, ceremoniarz, konferansjer. Hobbystycznie – twórca nalewek. Prywatnie – Dziedzic Wzgórza.

Tagi: , , , , , , ,