Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!

Wpływowe stereotypy biografistyki. Piękne kobiety jeszcze lepszych mężczyzn

7 lutego 2013

wplywowe-kobietySławomir Koper, Wpływowe kobiety Drugiej Rzeczypospolitej, Bellona, Warszawa 2011

Mężczyzna piszący o kobietach narażony jest zapewne na większą podejrzliwość ze strony zarówno krytyki feministycznej, jak i swoich czytelniczek. A jak wynika z tytułu, to kobiety są podstawowym tematem książki Sławomira Kopera. Sama książka zaś zapewne ma być nastawiona raczej pro-feministycznie, sądząc po tytule pierwszego rozdziału: „Kobieta i feminizm w Czasach Drugiej Rzeczypospolitej”. Autor streszcza na jego kartach światowe i polskie dzieje ruchu emancypacyjnego kobiet na przełomie XIX i XX wieku. Pro-feministyczna deklaracja i zaznajomienie z historią ruchu feministycznego ma zapewne zmniejszyć podejrzliwość krytycznie nastawionych czytelników, jak i wyraźnie zaznaczyć stanowisko autora oraz ustawiać odbiór całej książki. Niestety, na przestrzeni całego tekstu nie brakuje nieprzemyślanych sformułowań zdradzających niedokształcenie autora w tej dziedzinie. Często też Koper przedkłada anegdotyczność i estetykę tekstu nad jego wymowę ideową, a efekty są momentami upiorne.

Niepokoi już pierwsze zdanie wstępu: „Barwna epoka, inteligentne i piękne kobiety. Tak najkrócej i chyba najtrafniej można podsumować treść tej książki” (s. 7). Tak naprawdę nie feministyczny rozdział, a właśnie to podsumowanie skazuje i skaża język autora sentymentalnym nalotem uproszczenia. Potem jest już tylko gorzej: „Gdy wracamy myślą do tych czasów, przed oczami stają nam piękne kobiety, krótko ostrzyżone, w charakterystycznym makijażu i lekkich, zwiewnych strojach. Piękne czasy, piękne kobiety” (s. 33). Już po lekturze wstępu i pierwszego rozdziału wiadomo, że główną nutą pobrzmiewającą w tej książce będzie nie emancypacja, a sentyment i stereotyp. Cóż bowiem bardziej podkreśla męski punkt widzenia niż niedbałe, acz znaczące podsumowanie z pięknymi kobietami na pierwszym planie.

Niepokojące z tej perspektywy stwierdzenia pojawiają się w książce co jakiś czas. Nieumiejętność dopasowania się do światowego stylu kobiecej mody skazuje Helenę Paderewską na żywot bohaterki anegdoty, a powinna stać się podstawą do uwag o męskiej proweniencji samego fenomenu mody. W tym ujęciu niezależność Paderewskiej w kwestiach ubioru można by punktować dodatnio, Koper jednak woli przedstawić ją w komicznym świetle braku ogłady i zrozumienia dla wielkiego (męskiego) świata. W tym samym rozdziale możemy zapoznać się również z fenomenalnie upraszczającym zdaniem na temat żony ministra spraw zagranicznych: „Jadwiga Beck była osobą stworzoną do reprezentacyjnego trybu życia”(s. 59). Biografia tej postaci kończy się natomiast londyńskim smutkiem emigracji, podczas której, choć pracowała jako sprzątaczka, nigdy nie zapomniała o tym, „że jej mąż był członkiem ostatniego gabinetu wolnej Polski i zawsze walczyła o należne jej prawa”(s. 72). Z tego zdania wynika, jakoby Jadwiga Beck walczyła o swoje prawa dlatego, że była żoną patrioty, a nie na przykład jako wolny podmiot, który po prostu posiada jakieś niezbywalne przywileje i nie muszą być one utwierdzane przez mężczyznę. Opowiadanie o kobietach przez pryzmat ich bardziej znanych mężów jest zresztą najprawdopodobniej największym grzechem tej książki. Często pojawiają się tu informacje i anegdoty zupełnie nadmiarowe z perspektywy głównych bohaterek biografii. Koper nie boi się przesunąć narracyjnego reflektora z kobiet na ich mężów, byle tylko nie umknęła mu zabawna historyjka; wpływowe kobiety zaś często znikają na kilka akapitów.

Jeżeli założeniem jest opowiadanie o barwnych czasach oraz pięknych i inteligentnych kobietach (określenia powracające w książce wielokrotnie), to nie dziwi tak rozpoczęta opowieść o „Jedynaczce Pikadora”: „Maria Morska, kobieta uwielbiana przez przedstawicieli obojga płci, ekscytująca postać, której życie zawierało wiele tajemnic” (s. 377). Nie dość, że Morska już samym tytułem rozdziału zostaje podporządkowana „Pikadorowi”, to nie byłoby ciekawej historii, gdyby nie była uwodzicielska i tajemnicza. Autor gra tu na jednym z dwóch podstawowych stereotypów dotyczących kobiecości: skromna i pracowita, lub, jak tu: piękna i tajemnicza.

Nie tylko warsztat feministy kuleje co jakiś czas. Mimo ukończonych studiów historycznych, autor posługuje się metodologicznymi sformułowaniami, które już w czasach II RP mogły wydawać się anachroniczne. Zastrzega sobie bowiem, że „nie żyjąc w tych czasach, nie powinniśmy oceniać zachowania bliźnich. Lepiej po prostu poprzestać na przedstawieniu faktów, nie wdając się w żadne etyczne rozważania” (s. 199). Po całym doświadczeniu krytyki historycznej spod znaku White’a i Greenblatta pozytywistyczne twierdzenia o historycznych faktach, zwłaszcza przy pisaniu biografii, wydają się zgoła kuriozalne. Autor niekoniecznie odrobił też lekcję z krytyki genderowej: „Boy lubił imponować kobietom, ale jaki mężczyzna tego nie lubi?” (s. 173). Dziwi to, zwłaszcza że passusy o emancypacji homoseksualistów (Konopnicka, Iwaszkiewicz) przychodzą mu dużo łatwiej, niż mówienie o fizycznej seksualności, gdzie królują frazeologizmy takie jak „kobiece narządy” i „erotyczne zbliżenie”.

Książkę, pomijając powyższe słabe punkty, czyta się wartko i okazuje się całkiem sprawnie napisana. Koper nie jest w końcu autorem niedoświadczonym. I tu jednak zdarzają się potknięcia, które polegają zwykle na aforystycznych pointach, które jednak nie zmieściły by się czasem nawet na kartach zbiorów różnorakich sentencji i skrzydlatych słów: „Życie bywa czasem zadziwiającym reżyserem ludzkich losów” (s. 110). Moim faworytem i jednocześnie wcale kapitalnym skrótem myślowym jest jednak następujące zdanie o Irenie Krzywickiej i jej mężu: „Pomyśleli o dziecku, skutkiem czego Irena zaszła w ciążę” (s. 166). W tej sytuacji trudno się dziwić, że właśnie Krzywicka to jeden z pierwszych polskich głosów popierających aborcję.

Wiele z powyższych uwag można by skwitować stwierdzeniem, że seria książek Sławomira Kopera jest literaturą popularno-naukową i ma raczej upowszechniać wiedzę o obyczajach II Rzeczypospolitej w formie przystępnej dla nieprofesjonalnego czytelnika, niżeli roztrząsać zawiłości nauk społecznych. Trzeba oddać autorowi wiele godzin pracy nad zapoznawaniem się z tekstami źródłowymi i piśmiennictwem epoki – w książce pojawia się wiele cytatów, dzięki czemu do głosu często dochodzą same bohaterki poszczególnych rozdziałów. Jednak żadna pracowitość, a tym bardziej projektowany czytelnik – niezaznajomiony być może z dyskursami współczesnej humanistyki – nie usprawiedliwiają niedociągnięć w autorskich komentarzach i opisach. Zwłaszcza, że wszystko to okazuje się przykryte płaszczykiem feminizmu i próbuje włączyć się w nurt współczesnego piśmiennictwa o międzywojennych emancypantkach. Jednak lekcji z ich wystąpień autor nie odrobił do dziś.

Jakub Misun

Student IV roku filologii polskiej w ramach MISH na UAM w Poznaniu. Czytacz, pisacz, krytykacz.

Tagi: , , , , , , , ,